Fragmenty książki Feynmana wykłady z fizyki. Feynman radzi

Richard P. Feynman, Michael A. Gottlieb, Ralph Leighton

Feynman – uczony i wykładowca

Hans Bethe, który sam należał do najwybitniejszych fizyków XX wieku, twierdził, że geniusze są dwóch rodzajów. Zwyczajni geniusze dokonują rzeczy wielkich, ale pozwalają innym uczonym wierzyć, że też mogliby oni dojść do takich wyników, gdyby tylko dostatecznie usilnie pracowali. Geniusze drugiego typu to czarodzieje, którzy dokonują rzeczy niemożliwych dla innych uczonych – do nich właśnie należał Feynman.

Feynman był geniuszem, ale ponadto niezrównanym wykładowcą i nauczycielem. Jego kolega z CalTech, profesor David Goodstein wspominał, że Feynman zwierzył mu się pewnego dnia, iż w dłuższej perspektywie czasu jego prawdziwym pomnikiem nie będą prace na temat elektrodynamiki kwantowej, oddziaływań słabych czy partonów, ale właśnie „Feynmana wykłady z fizyki”. Zapewne zdawał sobie sprawę z tego, że wskutek postępu nauki jego osiągnięcia będą może miały w przyszłości tylko znaczenie historyczne, podczas gdy sposób patrzenia na fizykę, który propagował w swym podręczniku, pozostanie wzorcem dla wielu pokoleń.

Dla Feynmana sala wykładowa była teatrem, a wykładowca – aktorem, którego zadaniem było trzymanie widzów w napięciu oraz dostarczanie faktów i liczb. Tak postępował niezależnie od tego, czy wykładał dla studentów pierwszego roku, czy dla swoich kolegów z uczelni.

„Nigdy nie przyjąłbym zajęcia, w którym nie miałbym możliwości nauczania” – zwierzał się w swych wspomnieniach autobiograficznych, które ukazały się w 1985 r. pod tytułem „Surely You’re Joking, Mr. Feynman”. „Nie wierzę, żebym mógł obejść się bez nauczania” – jako przyczynę tego przekonania Feynman przytaczał swoje wspomnienia z niedługiego pobytu w Princeton w latach 1940. Widział wówczas, co się dzieje z wielkimi uczonymi, których zgromadzono tam, żeby przebywali w pięknych domach w lesie i zajmowali się nauką, bez jakichkolwiek zobowiązań i bez obowiązku nauczania. Zauważył, że kiedy ci wielcy uczeni nie mieli akurat żadnego naukowego pomysłu, to po prostu siedzieli bezczynnie. „W takiej sytuacji, nie robiąc nic, można oszaleć – mówił Feynman – nie można nawet uczyć studentów”.

Feynman uważał, że brak kontaktu z eksperymentatorami, a także ze studentami, którzy swymi pytaniami zmuszają umysł profesora do aktywności, jest dla fizyka-teoretyka zabójczy. Styczność ze studentami jest często źródłem nowych idei, ponieważ potrafią oni zadawać naprawdę głębokie pytania, na które czasem trudno znaleźć od razu odpowiedź. Może nie zawsze widzą oni problem we właściwym świetle, ale na pewno przypominają o istnieniu nierozwiązanych spraw, o których trudno byłoby pamiętać pozostając w izolacji.

Historię swych niezwykłych wykładów z fizyki dla początkujących studentów CalTech opisał częściowo sam Feynman w przedmowie do „Feynmana wykładów z fizyki”. Trzeba dodać, że na wykład przychodził on jedynie z małą karteczką, na której miał zanotowanych kilka haseł i liczb. Treść wykładu zapewne miał w zarysie przemyślaną, ale sam wykład był zawsze wielką improwizacją. Kilku kolegów Feynmana, przede wszystkim Robert Leighton, Matthew Sands, Gerry Neugebauer i Rochus Vogt musiało ciężko pracować, aby spisywać notatki z każdego wykładu i możliwie szybko udostępniać je studentom. Po każdym wykładzie Feynman jadł z kolegami lunch w uczelnianej kantynie i podczas tego spotkania wyjaśniano wszelkie niejasności, a Neugebauer próbował ułożyć odpowiednie zadania ilustrujące wyłożone zagadnienia.

Kiedy w Stanach Zjednoczonych rozeszła się wieść, że sławny Feynman prowadzi w CalTech wykłady dla początkujących, wiele wydawnictw wyraziło chęć opublikowania tekstu wykładów w postaci książkowej. Wybór padł na wydawnictwo Addison-Wesley, które obiecało najkrótszy termin publikacji. Pierwszy kontakt z wydawnictwem był mało przyjemny, ponieważ okazało się, że redaktorzy postanowili „ucywilizować” nieformalny styl wykładów Feynmana i zaczęli przerabiać język notatek na bardziej książkowy. To było nie do zaakceptowania, ponieważ urok wykładów Feynmana polega też częściowo na jego stylu i języku. W końcu udało się osiągnąć porozumienie, ponieważ wydawca zrozumiał, że nie ma to być zwykły podręcznik, lecz zapis wykładów. Oczywiście tekst musiał być trochę wygładzony, tak jednak żeby zachować nieformalny styl.

Rozdział 19 w tomie 2.1, o zasadzie najmniejszego działania, był wykładem, który Feynman wygłosił niemal bez przygotowania, spontanicznie. Tekst zamieszczony w wydaniu książkowym jest niemal dosłownym zapisem słów wykładowcy i nie był prawie wcale redagowany. Czytając ten rozdział możemy podziwiać bieg myśli i styl Feynmana.

W swojej nieformalnej autobiografii „Surely You’re Joking, Mr. Feynman”, spisanej przez Ralpha Leightona, Feynman wyjaśniał:
„Wygłosiłem serię wykładów z fizyki, a wydawnictwo Addison-Wesley zebrało je w postaci książki. Pewnego razu podczas lunchu dyskutowaliśmy o tym, jak powinna wyglądać okładka książki. Sądziłem, że skoro wykłady były kombinacją świata realnego i matematyki, dobrze byłoby mieć obrazek bębna, a na tym tle różne matematyczne diagramy pokazujące linie węzłów drgającej membrany bębna, o których jest mowa w książce. Tymczasem książkę wydano w zwykłej gładkiej czerwonej okładce, ale z jakiegoś powodu w przedmowie umieszczono moją fotografię kiedy gram na bębnie... Każdy się głowi dlaczego w przedmowie do „The Feynman Lectures on Physics” zamieszczono tę fotografię autora - bo nie ma żadnego powodu ani wyjaśnienia dlaczego tak jest.”

Wróć do czytelni

Feynmana wykłady z fizyki. Feynman radzi

Uzupełnienie jednego z najpopularniejszych podręczników fizyki Feynmana wykłady z fizyki. Prezentuje metody rozwiązywania zadań, wspomnienia Matthew Sandsa oraz zadania z odpowiedziami Roberta B. Leightona i Rochusa E. Vogta.
Copyright © 1997-2019 Wydawnictwo Naukowe PWN SA
infolinia: 0 801 33 33 88